poniedziałek, 31 grudnia 2007
Szczęśliwego Nowego Roku 2008

W nadchodzącym Nowym Roku życzę Wam wszystkiego najlepszego, samych radości i spełnienia najskrytszych marzeń:))

Do Siego Roku

Zrobiłam sobie taki malutki hafcik na przywitanie Nowego Roku. Myslę, że bedzie fajnie wygladał w magnesiku na lodówce.

niedziela, 30 grudnia 2007
Gąski w pełnej krasie:)

Hafcik skończony. Teraz powędruje na jakiś czas do szuflady:))

sobota, 29 grudnia 2007
Maszyna. Notka dedykowana głównie e.guni:))

Tak jak już wspominałam, do tej pory szyłam na starym Łuczniku. To szycie, tak jak napisała na Swoim blugu e.gunia, bardziej przypominało czarowanie i zaklinanie:) Naprężenie nici musiałam regulować za każdym razem po podniesieniu i opuszczeniu stopki. Zygzak też już odmówił posłuszeństwa, więc przyszywanie aplikacji odpadało. Pikowanie możliwe było tylko po szwach. Jakiś czas temu zaopatrzyłam się nawet w stopkę do pikowania, która pasowała do starych Łuczników, ale moja maszyna nie przyjęła tego do wiadomości i odmówiła współpracy. Wyglądało to tak (nawet nie wiem jak to zrozumiale opisać), że nitka zostawała w materiale co 4-5 wbicie igły. Pierwszy wrażenie po wypróbowaniu nowej maszyny było takie, że ona sama szyje (dodam, że nigdy nie szyłam na innej oprócz mojego staruszka). Nic nie trzeba regulować, sprawdzać co chwilę, tylko siąść i szyć:) Od razu postanowiłam wypróbować stopkę do pikowania (jest w wyposażeniu tak jak i stopka z górnym transportem). Wzięłam niedokończoną makatkę i postanowiłam poświęcić ją na cele treningowe. I tak powstały moje pierwsze w życiu, na razie mocno koślawe "ślimaki" i "pętelki". Niesamowite uczucie! Będą też jakieś "pikusie" dookoła.

Może jeszcze wspomnę czym najbardziej kierowałam się przy wyborze maszyny. Otóż za radą "kołderkowych cioć" po pierwsze: zwracałam uwagę na otwór który tworzy ramię maszyny - im większy tym oczywiście lepiej, ponieważ łatwiej "przepychać" przez niego kołderkę lub inny patchwork w czasie pikowania. Stare Łuczniki mają akurat ten otwór spory, więc tu wcześniej nie było problemu. Po drugie: istotny jest chwytacz rotacyjny (na ten temat niewiele mogę powiedzieć, ale moja nowa maszyna go ma). Maszyny Jenome ma kilka dziewczyn na "kołderkach" i bardzo je sobie chwalą (jedną z nich obejrzałam dokładnie na ostatnim spotkaniu szyciowym w Lublinie). To takie moje pierwsze wrażenia:) Myślę, że już wkrótce będę mogła powiedzieć trochę więcej, ponieważ właśnie wyglądam kwadracików na kołderkę:))) Porównam więc wszystkie etapy szycia kołderki na obydwu maszynach:)

piątek, 28 grudnia 2007
Gąski

Ja, tak jak inne haftujące dziewczyny, też bym nie wytrzymała, gdybym w święta nie znalazła choć chwili na xxx. A że nie miałam w planach żadnego konkretnego haftu, postanowiłam zrobić coś wesołego, wiosennego. I tak w święta Bożego Narodzenia zaczęłam haftować wielkanocne gąski... Ale przecież do Wielkanocy już tylko 3 miesiące:)

niedziela, 23 grudnia 2007
Prezenty

Dzisiaj był niesamowity dzień! Rozpakowałam swojego Wichtela!!! Ale od początku:)... We wrześniu, na "Kołderkach" ruszył nowy projekt - WICHTEL. Zasada była taka, że chętne osoby miały własnoręcznie przygotować i wysłać prezent - niespodziankę do losowo wybranej koleżanki. Godzina "0", czyli godzina rozpakowania prezentu wyznaczona była na godz. 20.00 dnia dzisiejszego. Do tej pory wszystko musiało być utrzymane w ścisłej tajemnicy. Dla mnie sam fakt, że ktoś poświąca swój czas i umiejętności specjalnie dla mnie, już był niesamowity. A gdy rozpakowałam swojego Wichtela, to zabrakło mi słów. Zresztą same zobaczcie:))))

Dodam, że prezent ten otrzymałam od Dorfi:)))

http://dorfi.blox.pl/html

Gwiazdeczki już wiszą na choince:)) Wyglądają przepięknie:))

 Myślę, że mogę też zdradzić co ja przygotowałam na Wichtela. Do tej pory nie pisnęłam o tym nawet słowem, choć czasem mnie korciło:)

piątek, 21 grudnia 2007
Wesołych Świąt

Niech w te święta w Waszych sercach zagości pokój, radość i szczęście. Niechaj maleńki Jezus Wam błogosławi w każdym dniu Nowego 2008 Roku. Z całego serca życzę Wam spełnienia marzeń i wszystkiego, co najlepsze!

Fiolecik

Tak jak już pisałam z wzorkami świątecznymi koniec! Powróciłam na chwilę do muliny cieniowanej, tym razem fioletowej. Hafcik będzie na poduszeczkę oczywiście "prezentową":) Jak podokańczam i podopieszczam te moje prezenty to zrobię im, przed pakowaniem, wspólną fotografię:) A teraz uciekam do innych, nie robótkowych (niestety) zajęć.

środa, 19 grudnia 2007
Jeszcze jeden

 

Wyhaftowałam kolejny świąteczny motyw, chyba już ostatni w tym roku. Dłubałam go bardzo długo, bo i międzyczasu teraz mało i wzorek był dość monotonny. Ale z końcowego efektu jestem nawet zadowolona:)

piątek, 14 grudnia 2007
Poduchy i...

Uszyłam gwiazdkową poduchę dla Aśki, mojej szwagierki

A w ramach odpoczynku od wzorów świąteczno - zimowych, którymi już jestem trochę zmęczona, uszyłam taka oto poduszkę na swoją kanapę:

Ma ona na środku "element szydełkowy" wykonany przez moją teściową, niestety nie widać go zbyt dobrze na zdjęciu. Będzie jeszcze druga taka poducha, ale już pewnie po świętach. Obie te poduszki (jak i wszystkie moje dotychczasowe "dzieła" szyciowe) uszyłam na staruszku Łuczniku, który jest moim rówieśnikiem, tzn. kilka lat temu przekroczył 30-tkę:) Przywiozłam go na początku tego roku od mamy i na nim nauczyłam się szyć (a właściwie poczyniłam pierwsze kroki w kierunku nabycia tej umiejętności). Najbardziej jestem dumna i szczęśliwa z tego, że uszyłam na nim trzy kołderki i zaczęłam szyć "dzieło mojego życia" - kołderkę - arkę Noego dla mojego synka. Wierzch jest prawie gotowy, brakuje jeszcze tylko lamówki, a wygląda tak:

http://www.kolderki.org/forums/index.php?act=Attach&type=post&id=75313

A piszę o tym wszystkim ponieważ.... dziś po południu kurier przyniósł mi do domu takie cudo:

http://www.eti.com.pl/?q=item&id=430

Jest to prezent gwiazdkowy od mojego męża. Wygląda pięknie ,ale chyba będę musiała się uczyć szyć od nowa:)) Lecę sobie jeszcze poogladać i postudiować instrukcję:)))

 

 
1 , 2